Barakuda(Użytkownik)
357 postów Znajomych: 0 Z nami od: 2010-10-08 Miasto: Warszawa IP: 79.187.1...
|
Odp.:A CO NA TO PARTNER? 2010-10-23 13:22:19, 1 rok, 6 miesięcy temu
Hej!
U nas zaczęło się od luźnych żartów... Zawsze gdy miałam ochotę na coś słodkiego albo kwaśnego mój mąż mówił: "... a tam ( czyt. w brzuchu) już Jasiek się wierci... " ale Jaśka nie było bo i jak miał być skoro się zabezpieczaliśmy. Ciągle było coś jeszcze do zrobienia i ciągle wydawało mi się, że to nie jest najlepszy moment aż w końcu usłyszałam: "skąd wiesz, że będzie kiedyś lepszy moment???" No i postanowiliśmy z mężem odstawić antykoncepcje i zdać się na los. Po pół roku zaczęłam się martwić, bo nic nie wskazywało na to, żebyśmy mieli zostać rodzicami. Trochę zrezygnowana znowu zaczęłam przyjmować pozę " jeszcze nie teraz". Któregoś wieczora gdy mąż odebrał mnie z pracy, znowu zaczęły się żarty, że nasz pies chyba na spacery przestał by wychodzić bo warowałby 24/dobę przy "Jaśkowym" łóżeczku ( pies jest nadopiekuńczy w stosunku do wszystkich małych kociąt jakie spotka na swojej drodze- zalizałby ) ... Chociaż spóźniał mi się okres to nie podejrzewałam ciąży tym bardziej iż już pobolewał mnie brzuch i piersi były nabrzmiałe i bolesne jak zawsze przed miesiączką.
Żarty męża jakoś mnie tego wieczora zdenerwowały i na rzucone przez niego hasło, żeby kupić test ciążowy, kazałam się zawieść do najbliższej apteki, by potem w domu, móc mu udowodnić jak daleko mija się z prawdą. Nawet nie macie pojęcia jakie zdziwienie mnie dopadło gdy na "pewniaka" robiłam test przy mężu a tu II kreseczki się pojawiają( od razu, na maxa wyraźne i nie po kilku minutach tylko w pierwszych sekundach!!) ! Mąż z radości zaczął skakać, całować mnie i mówić gdzie w tym pustym pokoiku postawimy łóżeczko... Ja lekko zszokowana zadzwoniłam do brata, do mamy, do przyjaciółki... Radość na maksa, tylko teściowa niezadowolona ale kto by się tam teściową przejmował! Mąż zrobił od razu zdjęcia testu telefonem i zaczął rozsyłać do wszystkich znajomych chociaż mówiłam mu, żeby się wstrzymał do potwierdzenia u lekarza ale on nie chciał czekać... W dniu pierwszego USG zdjęcie dzidziusia od razu zeskanował i rozesłał wszystkim znajomym i rodzinie- zbzikował totalnie Niedługo razem wybieramy się na USG- ciekawe jak się zachowa gdy zobaczy maluszka na ekranie..?
|