ładuję...

Forum o ciąży

-

TEMAT: Cesarskie Cięcie, przebieg, zasady

  #714149
Odp.:Cesarskie Cięcie, przebieg, zasady
2011-03-23 10:03:42, 3 lata, 6 miesięcy temu
U mnie w karcie wpisali PPPP Że niby wskazaniem było przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego. W 39tyg. A było tak, że odeszły mi wody i po kilkunastu godzinach i kilku oxy nic się nie działo więc zapytali czy chcę iść na cc. Wiedziałam, że jeśli wody już odeszły to i tak zbyt wiele czasu nie mam. Wbiłam sobie do głowy, że synuś się udusi Więc od razu te papierzyska podpisałam. Znieczulenie nie rozeszło się jak powinno i czułam skalpel i dlatego musieli szybko mnie uśpić całkiem. Miałam krwotok, nie mogli mnie zaszyć. Wstawanie z łóżka -wysokiego łóżka, a mam 178cm wzrostu to był dla mnie koszmar. Siedziałam na nim i nie dosięgałam podłogi stopami. Nie miałam niczego pod ręką żeby się złapać i podciągnąć. Z resztą jak? skoro mięśnie brzucha po ciąży u mnie praktycznie nie istniały Byłam głodna jak cholera, miałam strasznie pokrwawione piersi od ssania małego. Całe noce spał ze mną i dnie w łóżku. Więc jak na drugi dzień kazali mi wstawać i łazić jak najwięcej to wstałam. Poszłam się umyć ale bolało jak cholera wszystko. Brzuch, szwy, w środku macica i kręgosłup...Całe plecy. Czułam się brudna, obklejona....po trzech dniach zaczął się u mnie jakiś zjazd hormonalny. Płaczliwość itd. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Zemdlałam. Bo pielęgniarka myślała, że się nad sobą pieszczę Szczęście, że akurat gdy już słyszałam pisk w uszach i zaczęło mi wszystko wirować do pokoju (a byłam w nim sama z malutkim) wszedł mój narzeczony i mój brat. Zdążyłam tylko powiedzieć leć po pielęgniarkę i koniec. Jak się ocknęłam leżałam znów na płasko w łóżku,a nad sobą widziałam przerażoną pigułę...Dostałam chłodny okład na czoło bo było mi okropnie gorąco.Powiedzieli , że tyłem głowy mocno uderzyłam w ścianę.A brata tak zielonego i poważnego to nie widziałam ani razu w jego 19sto letnim życiu Dzięki mojemu ginekologowi ,który prowadził moją ciążę wyszłam szybciej do domu. I dopiero się zaczęło.......

Ostatnio edytowany: 23.03.2011 10:03
(uzupełnienie)
  #711896
Odp.:Cesarskie Cięcie, przebieg, zasady
2011-03-21 22:29:23, 3 lata, 6 miesięcy temu
Oklaski: 40
a miałyście jakies medyczne wskazania do CC czy na życzenie?
  #709883
Odp.:Cesarskie Cięcie, przebieg, zasady
2011-03-21 02:14:49, 3 lata, 6 miesięcy temu
Oklaski: 123
ja miałam CC w Szkocji. pamiętam ją jak przez mgłę trochę, bo odbyła się po 36 godzinach nieudanego niestety porodu naturalnego. zabieg miałam pod znieczuleniem zewnątrz-oponowym. samo znieczulenie dziwnie - podobno jedna na tysiąc kobiet tak ma- objęło silniej pół ciała. przed samym zabiegiem podano chyba maksymalną dawkę, co spowodowało trochę wymiotów, ale bez dramatu. na sali op już było ok, tylko strasznie chciało mi się pić. a nie było wolno czułam wyciąganie córeczki, słyszałam pierwszy krzyk. wspaniałe uczucie. mąż siedział przy mnie i trzymał małą na rękach kiedy mnie zszywali. ponieważ wcześniej miałam operację z rozcięciem całego podbrzusza i wspominałam to jako okropny ból to bardzo się bałam, co będzie po CC i jak do tego zajmować się maleństwem - ale było bardzo dobrze! byłam zszokowana, jak szybko doszłam do siebie. trzy czy cztery dni po CC wyszłyśmy do domu a 7 dni po - już pierwszy spacerek z wózkiem się odbył nie wiem, od czego to zależy, że jedne kobiety dłużej dochodzą do siebie, a inne wolniej. w każdym razie ja miałam szczęście
  #709878
Odp.:Cesarskie Cięcie, przebieg, zasady
2011-03-21 00:02:11, 3 lata, 6 miesięcy temu
Oklaski: 40
Kwasiek, bardzo dziekuję za relacje

Buuterfly - nawet nie wiedziałam, ze ZO moze nie zadziałać

czekam do 2 usg i zobaczymy wtedy czy łożysko się przemieściło
  #701952
Odp.:Cesarskie Cięcie, przebieg, zasady
2011-03-16 10:22:28, 3 lata, 6 miesięcy temu
Hej

U mnie był problem z ZO - dopiero za 3 razem udało się anestezjologowi odpowiednio wkłuć. Dostałam chyba za dużo środka znieczulającego, albo po prostu mój organizm potrzebował go mniej, bo znieczulenie sięgało mi praktycznie do szyi tzn. miałam problemy z oddychaniem (wrażenie, że jak zapomnę o wzięciu oddechu, to przestanę oddychać) i odrętwiałe ręce. Na stole operacyjnym raz straciłam świadomość, ale nie wiem czy było to spowodowane znieczuleniem, czy masywnym krwawieniem, które nastąpiło w przebiegu cięcia (stawiam na to drugie). Rozcinania absolutnie nie czułam. Czułam natomiast rozciąganie macicy przed wydobyciem dziecka jako szarpanie (w sensie, że tyłek mi się przemieszczał raz w prawo, a raz w lewo, ale absolutnie nie było to jakieś nieprzyjemne doznanie) i wydobycie dziecka odczułam jako zwolnienie ucisku w brzuchu - nagle płuca zaczęły mieć więcej miejsca i jakoś "lżej" mi się zrobiło później cudowne słowa, że mam córeczkę, pierwszy płacz Malutkiej. I później silny odruch wymiotny, spadek ciśnienia, jakieś leki, tlen. Nie pamiętam jak znalazłam się na leżance. Pamiętam twarz mojego męża, mojej mamy i przyjaciółki. Wylądowałam w gabinecie zabiegowym, żeby cały czas położne miały mnie na oku. Zaczęłam obficie wymiotować, a że nie miałam panowania nad ciałem (strasznie dziwne uczucie!) to wszystko niestety lądowało na mnie no ale mniejsza z tym...

Rana. Mnie chyba zszywali na szybko, bo było dość nierówno (z prawej strony miałam niewielki nadmiar skóry), bardzo mnie to miejsce bolało. W ogóle wszystko bardzo bolało. Jak już znieczulenie puściło i mogłam ruszać jako-tako nogami, zaczął mnie boleć brzuch. Kroplówki przeciwbólowe nie działały. Znajoma położna przyniosła mi Ibuprom, który jakoś ten ból złagodził. I na tym Ibupromie jechałam przez prawie tydzień. Wstać z łóżka miałam 15 godzin po cc. Masakra po prostu. Choć były ze mną na sali dziewczyny, które od razu wstawały, jakby w ogóle cc nie miały U mnie każde wstanie z łóżka zajmowało parę dobrych minut. Raz, że szew strasznie ciągnął. Dwa, że macica się obkurczała, co strasznie bolało. Trzy, że miałam niesamowite i nagłe bóle pleców, jakby mi ktoś metalowy kołek między żebra wbijał. Ten ból był 100 razy gorszy od bólu brzucha. Nie wiem czy to był skutek ZO, czy wymuszonej pozycji ciała podczas cc w każdym razie bardzo nieprzyjemne.
Dobę po cc mogłam iść pod prysznic. Cudownie było
Na 3 dobę przecięli mi tzw. mostek w szwie - czyli poluźnili odrobinę szew. Lekka ulga, dużo łatwiej mi było funkcjonować. Ale normalnie wyprostować się mogłam dopiero po zdjęciu szwu, czyli w 6 dobie. Rana się ładnie zagoiła, blizna ma ok. 10 cm długości i 1-2 mm grubości, powoli blednie.

Dodam, że ja z racji zawodu kilka razy byłam obserwatorem podczas cięć cesarskich, więc wiedziałam "z czym to się je", jak to się odbywa, czego się spodziewać podczas samego zabiegu. Ale to, co dzieje się później, było dla mnie dużą niespodzianką

Tak na podsumowanie: uważam, że poród naturalny jest lepszy od cesarki. Co do znieczulenia - czy ogólne, czy ZO, to trudno mi powiedzieć, które jest lepsze. Minusem ogólnego jest to, że w razie przedłużenia cięcia dziecko może otrzymać za dużą dawkę środka znieczulającego, co może być fatalne w skutkach. Raz widziałam reanimację noworodka, który właśnie dostał za dużo znieczulenia przeraziło mnie to do tego stopnia, że za żadne skarby świata nie chciałam znieczulenia ogólnego. A teraz już sama nie wiem, co lepsze...

Się naprodukowałam

Pozdrawiam!
  #701863
Odp.:Cesarskie Cięcie, przebieg, zasady
2011-03-16 09:51:06, 3 lata, 6 miesięcy temu
Moje są mieszane. Co do samego momentu nacinania i wyciągania dzidzi się nie wypowiem bo na mnie ZO nie podziałało i uśpili mnie całkowicie...Więc szlag trafił moją wizję tego jak widzę po raz pierwszy raz moje dzieciątko i jak słyszę jego pierwszy krzyk. Niestety -ominęło mnie to.
Login/Użytkownik
Hasło
Powtórz hasło

Imię
Adres e-mail
Kraj
Kod pocztowy
Miejscowość
Data urodzenia
Imię swojej pociechy
Planowana data porodu


Wpisz adres e-mail podany przy rejestracji:

Wpisz adres e-mail podany przy rejestracji:


Proszę czekać...
Trwa ładowanie formularza.

czekaj...

Brak dostępu do wybranej części serwisu.

Login
Hasło
pamiętaj
Rejestracja w serwisie