olimoni napisał(a):
Hej dziewczyny. Dziś wreszcie znalazłam chwilkę by podzielić się swoim szczęściem - 10 marca o godz. 9:20 przyszedł na świat mój syn - Adam. Rozwiązanie nastąpiło w 32 tygodniu ciąży poprzez cesarskie cięcie, chwilę potem usunięto macicę z szyjką, kolejne węzły chłonne i... guz, którego nie wykazały żadne badania. Adaś jest niesamowicie dzielnym i silnym dzieckiem, od pierwszej doby oddycha samodzielnie (tlen podawany był przez zaledwie kilka godzin), od trzeciej doby przebywa poza inkubatorem, zaczyna przybywać na wadze i w przyszłym tygodniu podejmę się próby karmienia piersią (na razie pokarm podawany jest poprzez rureczkę bezpośrednio do żołądka). A ja czwartej doby wyszłam ze szpitala (nie tylko ja ale i lekarze są zszokowani tak szybką rekonwalescencją), codziennie dojeżdżam z torebeczką pełną odciągniętego mleka do mojego synka i... czekam na wyniki histopatologiczne. W perspektywie prawdopodobnie już tylko radioterapia. Jestem przeszczęśliwą osobą, momentami ściska w gardle gdy pomyślę ile przeszliśmy by dziś być w tym miejscu. Wierzę że los nam sprzyja, że już nic nas nie złamie, że od tej pory zaczniemy pomalutku żyć normalnie. I wiecie co? - chyba wierzę w cuda... Ja i Adaś jesteśmy tego najlepszym przykładem...
pamiętam, jak jakis czas temu pisałas, że dowiedziałas się o ciąży i o swojej chorobie i miałas dylemat co począć z ciążą. Podjęłas najlepsza decyzję decydując się na urodzenie synka!
Niech rośnie zdrowo, a Tobie życzę całkowitego powrotu do zdrowia i szczęścia rodzinnego.
pozdrawiam