Skocz do zawartości

Marcóweczki 2012 | Forum dla mam


izunia1986op_m

Rekomendowane odpowiedzi

Ej wiecie coś o wypadającej macicy i jak to w ogole wygląda, bo strasznie brzmi...
Znalazłam kartke która mi dała lekarka przy wypisie, taką tam z zaleceniami i mi namalowała na czerwono, że mi to grozi 😮 co to kurwa jest?
Muszę koniecznie się więcej na ten temat dowiedzieć....bo jako takie dolegliwości tam na dole mam i teraz się zestresowalam.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 17,9 tys.
  • Utworzono
  • Ostatniej odpowiedzi

Najbardziej rozmowne osoby w tym wątku

  • ewcia_m

    1877

  • izunia1986op_m

    2844

  • kasia_sztuk_m

    1738

  • sztunia_m

    1650

Najbardziej rozmowne osoby w tym wątku

  • Mamusie
lady_m4ryjane napisał(a):
No tak ale obiad i tak i tak gotujesz więc po prostu można coś urozmaicić. Parmezan to akurat pisałam jako urozmaicenie obiadu dla dorosłych. Ale jakieś kanapki z buziami z warzyw to przecież są super dla dzieciaków, przecież samej jałowej kanapki z wędliną chyba dziecku nie dasz warzywko też trzeba przemycić, tylko to jakoś fajnie ułożyć i już. Wiadomo, że dzieci wybrzydzają wszystkie, ale można je spróbować zachęcić. Ja jako dziecko w ogóle nie chciałam tykać warzy i owoców. Pomidora nie znosiłam. Potem jak mi tata zaczął robić z takimi cieniutkimi plasterkami aż prześwitującymi to udawało mi się przemycić, a na wiosennych kanapeczkach takich urozmaiconych zawsze zjadłam. Grunt to znaleźć metodę.
Ja kuchnię polska klasyczną też uwielbiam, ale np. przygotowanie takiego rosołu, czy pierogów np. to większa praca niż większość potraw kuchni włoskiej chociażby. Więc te eksperymenty są z czystej wygody, a mąż nie narzeka na jednolite dania 😉
Ps. Też latam w trakcie robienia obiadów czy ciast i niejednokrotnie przerywam w środku roboty i muszę kończyć po godzinie chociażby.


hej hej jestem juz po pływanku i juz podczytałam ze pod moja nieobecnosc chyba była o mnie mowa, odniose sie zaraz do wsyztskiego. tak ajk Lady piszesz obaidek gotuje i tak, moze w sumie prawda ejst taka ze jak cos sie robi czesto to juz idzie szybko, i jak sie ma smykałke i checi to i niby bardziej wyszukane potrawy mozna zrobic i dojsc do wprawy. tylko np przyprawy zeby zrobic zwykłe kotlety schabowe mam i w kazdej chwili jak kupie wczesniej mieso jestem w stanie zrobic, a juz jak mam cos zrobic wyszukanegow sumie to musze miec inne skłądniki, których na codzien nie uzywam. ale w sumie jak raz kupie to tez moge potem miec.
ja w sumie nigdy jakos talentu do gotowania nie miałam i dlatego mzoe ciezej przychodzi próbowanie gotowania czegos nowego i wiem ze nie wsyztskim podpasuje, a nie mam w zwyczaju robic dla kazdego co innego, nawet jakby dla kazdego zajmowało 5 min robienie. jestem tez zdania ze nie jest sukcesem latac przy dziecku z jedzeniem i szukanie ze moze cos zje. jak nie jje niczego to moze i rozwiazanie, próbowanie moze cos mu posmakuje. moja w sumie jakso wiele nie wybrzydza, a moje pytanie które "rozpetało burze" bardziej mi chodziło o to zeby jakies pomysły nowe na sniadania podłapac, zebyz robic cos nowego, moze cos wasze dzieci innego jedza... a wyszło ze kazdy ejst super zorganizowany, i jest super kucharzem... tylko nie ja 🙂 hehe
tylko np niedawno była rozmowa w której sie Astra zrozumiałysmy chyba, pamietam ze gadałysmy ze se w domku nie radzimy, ja miałam jakiegos doła wtedy,a ty przytaknełas ze sama nie jestem, a teraz wychodzi ze ja jaestem ciapa,a ty zorganizowana, wstaje o 6 i sobie ze wszystkim radzisz supes, i z dziecmi i z obiadami i z pragnieniami męza i jeszcze masz czas dla siebie 1/3 dnia chyba pisałąs. dobra tyle na ten post, zaraz podczytam i odniose sie do posta Astry, bo tam było ciekawie...

a z bieganiem do dziecka i pzrerywaniem gotowania to nie chodzi o to ze ja jestem na kazde zawołanie, bo bym zwariowała, i iga wbrew pozorom sie umie sama zabawic, ale jak to dziecko lubi ajks ie mu zmienia otoczenie. a np lezaczek juz pzrestaje funkcjonowac bo ona wyłazi, nie lubi byc przypieta pasami i nawet jak do niej gadam, gugam, jestem w ruchu i ona teoretycznie powinna mnie w ciszy obserwowac to tak niekoniecznie. pasami przypne a ona góra wyłazi. poza tym pisałam wam ze nie lubi byc na plecach tylko na brzuszku, uwielbia. wfoteliku do karmienia siedzi, ale nie za długo w sumie, wtedy widzi, i tez gugam gadam, ona sie tam czyms swoim zabawi, to łyzeczka to druchawka ale tez nie za wiele. a na macie to zaraz wyjdzie i np marudzi i płacze jak wejdzie pod krzesło czy sie gdzies zaklinuje. nio to chyba by było nienromalne zebym wtedy dziecko olała i se tam pichciła w kuchni, nie lecąc na kazde zawołanie...
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

tylko np niedawno była rozmowa w której sie Astra zrozumiałysmy chyba, pamietam ze gadałysmy ze se w domku nie radzimy, ja miałam jakiegos doła wtedy,a ty przytaknełas ze sama nie jestem, a teraz wychodzi ze ja jaestem ciapa,a ty zorganizowana, wstaje o 6 i sobie ze wszystkim radzisz supes, i z dziecmi i z obiadami i z pragnieniami męza i jeszcze masz czas dla siebie 1/3 dnia chyba pisałąs. dobra tyle na ten post, zaraz podczytam i odniose sie do posta Astry, bo tam było ciekawie...

Ewcia...bo zdarzaja mi się gorsze dni, kiedy zwyczajnie nie ogarniam, od czasu do czasu każdy ma gorszy dzień i składa się na to wiele czynników.
Z pragnieniami męża to sobie akurat nie radzę 😎 ale juz postanowiłam poprawę, byl seks rano, będzie i wieczorem, a co 😜
Ewcia dopatrujesz się burzy tam, gdzie jej nie ma...taki urok for internetowych, że ciężko wylapać ton wypowiedzi, ale juz pisałam,że ja nie jestem tu by sie kłócić. Gadamy o wszystkim to gadajmy i bez spiny. Weź na chłodno poczytaj swoje posty to moze załapiesz o czym ja piszę. a zresztą koniec tematu, bo nie lubię burz 😜
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
astraaa napisał(a):
ewcia napisał(a):
Astra gotuje ale sama dzis pisała ze tez wiekszosc czasu bartek ejst u tesciów bo tam sa atrakcje, a jak ja siedze z nimi w domku to i dla zuzy musze miec czas i dla niej cos wymyslic. nie mowa juz jak np czegos zabraknie, zapomnisz, nie ma jak wyjsc, jak np iga spi i ja wtedy cos moge zrobic, przeciez nie zostawie ich samych i nie pójde do sklepu... a nie ma u nas Almy bo juz patrzyłam 😉 hehe

Ewcia, my mamy duże podworko, my mieszkamy od strony ulicy, a teciowie na drugim jego końcu, podwórko jest wspólne więc jak Bartek lata, to ja mam na niego oko przez okno. I nie jest tak,ze wyprawiam go rano, a przychodzi wieczorem. Jest "u babci", ale na naszym podwórku lub w ogrodzie. Bo tam koło babci to kury, kaczki, króliki, za domem stodoła, w której pełno kotów, dalej psy, gołębie i 20 krów, a pod płotem dwa króliki sąsiada 🙂 Ale jak juz wszystko obleci, to przychodzi i smęci. Rysujemy, gramy, spacerujemy, oglądamy bajki, czasami coś wspólnie gotujemy, ale od czasu jak sobie przeciął palucha kiedy się pastwił nad marchewką, i jak mu tłuszcz z patelni prysnął na czoło, a on rękawem zdarl to do krwi, już nie jest taki chętny zeby gotowac. Ale jest bardzo absorbujący. Mąż jak wróci z pracy to najeść się nie moze, bo najpierw musi isc z nim na rower, potem zrobić milion różnych rzeczy i dopiero moze zająć się sobą. zawsze było z niego zywe srebro.
Trzeba być zorganizowanym, ja wstaję codziennie przed 6:00, robię śniadanie, jemy, potem razem sprzątamy. Do godz. 10:00 zwykle mam ogarnięty dom i plan na obiad, albo nawet już się gotuje. Jakbym się miała nad wszystkim rozczulać to bym kurwicy dostała. Miał być spacer, a mała śpi? Na ręce delikatnie i do wózka, i w drogę 🙂
Mam z lekka sajgon jak obydwoje naraz trzeba wieczorem kąpać i szykować do spania, ale i to jest do ogarnięcia. 1/3 dnia mam dla siebie, a to dlatego,ze zwykle robię po kilka rzeczy naraz i potem siłą rzeczy znajduje się chwila odpoczynku 🙂
Wika też potrafi pomarudzić, ale nie rozumiem potrzeby wiecznego zabawiania jej i noszenia, dziecko samo sobą też umie się zająć 😉

Ewcia, sorki, ale ja Ciebie to własnie odbieram jak taką osobę ostrożną, wręcz przewrażliwioną i kurde nie umiem inaczej nazwać, ale trochę nieporadną... Jak ja bym się tak nad wszystkim trzęsła, rozczulała i stale nie dawała sobie z czymś rady, to bym wykorkowała.
Nie wiem czy na wsi wśrod maszyn i miliona niebezpieczeństw mam łatwiej niż Ty w mieście.
Musze mieć oczy dookoła głowy nawet jak teoretycznie B jest pod opieką babci, bo to jest żywioł nie dzieciak. Jest tu, a za chwilę siedzi w odpalonym ciągniku albo stoi na drabinie do gołębnika, a pół metra niżej stoją ustawione tymi kolcami do góry widły...
Ty na moim miejscu byś zeszla na zawał a ja idę, ściągam go z drabiny, wypruwam se flaki,żeby zrozumiał niebezpieczenstwo, kieruję w stronę piaskownicy i wracam do gotowania obiadu 🙂
dzieciaki z porcelany nie sa,a życie wcale też nie jest takie trudne 😉


inaczej jest na wsi, inaczej w miescie, w sumie na wsi mozna dziecko wypuscic i jak jest ogrodzone to moze sobie latac, tylko tez ile jest wypadków na wsi,a dziecku tez w 100% nie mozna ufac, jest nieprzwidywalny, nie wiesz co mzoe strzelic do głowy, mozna tłumaczyc, jak psizesz, a tu chwilka nieuwagi i mzoe byc tragedia jakas, nie powiesz ze nie... i co wtedy powiesz?? ze nie dopilnwoałas dziecka, wlazł pod ciagnik czy cos, bo musiałas obiad gotowac, i sobie to wybaczysz?? ze cos sie stało?? wiem nie warto sie zamartwiac o byle co i myslec ze cos sie a nóz widelec stanie, ale ja wiem ze nie mogłabym zuzy tak se puscic bo jej takie pomysły do łba uderzaja ze szok. za mały dzieciak jak dla mnie... moze tez sie troche nauczy w pzredszkolu. tak wiec nie ma porównania miedzy wsia a miastem, wszedzie ejst niebezpieczenstwo. u nas ulice, samochody, nawet pod sama klatka i dziecko samo nie powinno chodzic, wiec jak na spacer to tylkoz rodzicami. a jak jest ze mna w domku to albo bawi sie sama, albo jej sie organizuje czas, bawimy sie razem, w miare mozliwosci, a ja czseto amm wyrzuty sumienia ze nie mam dla niej tyle czasu ile moze tzreba by było miec, jzu ten czas sie dzieli miedzy je obie i powinien jeszcze dla meza byc pzreciez.
co do dnia to ja tez nie jestem za tym zeby wstawac codzien pzred 6. Ty wstajesz, bo co?? spac nie mozesz czy czemu?? Moze jak bartek sie kłądzie spac wczesniej, czy po dobranocce czy pózniej to i wstaje wczesniej. u nas zuzia sie kładzie pózno, ejst do pózna na podwórku bo u nas raczej sie po południu, wieczorkiem wychodzi rodzinnnie, zuza z tata na rower, ja z iga w wózku , czy na plac, i u nas kąpanie jest ok 20-21, i potem bajka czytana, opowiadana, ogladana i zanim zasnie to jest czasami 22. i spi tak do 7-8, niedawno tez jej sie do 9 zdarzyło, ale to było ostatnie 1-2 tygodnie, nie wiem czemu. ja wyznaje zasade ze dziecko spi, jak chce spac, jak potzrebuje, nie budze zuzi. bedzie sie musiała pzrestawic jak pójdzie do pzredszkola na troche inny tryb, bedzie wstawac ok 6:30 i wtedy juz o 12 bedzie spałą w pzredszkolu a teraz jakw stanie pózniej to idzie pózniej w dzien. potzrebuje tej drzemki, bo potem ok 17 jest nie do wytrzymania, płacze o wszytsko ze zmeczenia, nei chce zjesc obiadu ani bawic sie, ani posprztac po zabawie, kąpac sie, umyc głowy , o wszytsko płacz,w iec wnioskuje ze potrzebuje snu w dzien bo ejst wtedy wypoczeta i jest zupełnie innym dzieckiem. dlatego spi. ale jak nie chce spac, usypia sie ale jej sie nie uda to tak jak pisałam, NIE PRZYMUSZAM, wtedy nie spi. zapomniałam co jeszcze....
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
astraaa napisał(a):
ewcia napisał(a):

Trzeba być zorganizowanym, ja wstaję codziennie przed 6:00, robię śniadanie, jemy, potem razem sprzątamy. Do godz. 10:00 zwykle mam ogarnięty dom i plan na obiad, albo nawet już się gotuje. Jakbym się miała nad wszystkim rozczulać to bym kurwicy dostała. Miał być spacer, a mała śpi? Na ręce delikatnie i do wózka, i w drogę 🙂
Mam z lekka sajgon jak obydwoje naraz trzeba wieczorem kąpać i szykować do spania, ale i to jest do ogarnięcia. 1/3 dnia mam dla siebie, a to dlatego,ze zwykle robię po kilka rzeczy naraz i potem siłą rzeczy znajduje się chwila odpoczynku 🙂
Wika też potrafi pomarudzić, ale nie rozumiem potrzeby wiecznego zabawiania jej i noszenia, dziecko samo sobą też umie się zająć 😉

Ewcia, sorki, ale ja Ciebie to własnie odbieram jak taką osobę ostrożną, wręcz przewrażliwioną i kurde nie umiem inaczej nazwać, ale trochę nieporadną... Jak ja bym się tak nad wszystkim trzęsła, rozczulała i stale nie dawała sobie z czymś rady, to bym wykorkowała.
Nie wiem czy na wsi wśrod maszyn i miliona niebezpieczeństw mam łatwiej niż Ty w mieście.
Musze mieć oczy dookoła głowy nawet jak teoretycznie B jest pod opieką babci, bo to jest żywioł nie dzieciak. Jest tu, a za chwilę siedzi w odpalonym ciągniku albo stoi na drabinie do gołębnika, a pół metra niżej stoją ustawione tymi kolcami do góry widły...
Ty na moim miejscu byś zeszla na zawał a ja idę, ściągam go z drabiny, wypruwam se flaki,żeby zrozumiał niebezpieczenstwo, kieruję w stronę piaskownicy i wracam do gotowania obiadu 🙂
dzieciaki z porcelany nie sa,a życie wcale też nie jest takie trudne 😉


spacer a Iga spi?? bo moze Ty jak w domku to masz wózek przy łózeczku i mozesz delikatnie pzrełozyc. my mieszkamy w bloku, ja zeby wózka nie nosic mam wózek w garazu pod blokiem wiec nie wchodzi w gre zadne pzrełozenie szybkie do wózka i wio. a poza tym moja spi w dzien bardzo mało, zawsse na brzuchu wiec ona w spacerówce na brzuchu spac nie bedzie. jak spi w dzien godzine i dwie to widocznie tego potzrebuje i ja jej pozwalam sie w spokoju wyspac. w wózku nie spałą nigdy, odkad sie urodziła, w gondoli jeszcze moze jej sie z raz - dwa udało. a tearz jest spacerówka, w której sie siedzi w pasach, i ona wtedy obserwuje a nie spi. wiec ja daje sie wyspac dziecku ajk jest zmeczone, zazwyczaj w dzien a potem ide z wypoczetym dzieckiem i dziecko siedzi gzrecznie i obserwuje co jest do patzrenia. u mnie taka zasada... wiec jak chce spac to spi, a nie ze np mi zabrakło ziemniakó to spiace dziecko wyciagam, znosze z 1 pietra do garazu, sadzam w wózku, lece do sklepu, kupuje ziemniaki i do garazu, wyjmuje z wózka i do domku. i gdzie tu sens.... chciałabym miec dom, wsadzic w wózek, na taras wystawic i spacer jest 🙂 a juz wam pisałam ze u mnie balkon nawet jest od ruchliwej ulicy,w iec mozna sie spierac... my wcyhodzimy na spacer wieczorkami , po obiedzie... razem i mamy rodzinny spacer i czas dla dzieci i dla siebie poniekąd.
a miałam jeszcze was zapytac, jak wy obaidy robicie o 10?? o której sie u was obiad jje?? bo my jjemy ok 16-17, i ja se nie wyobrazam niektórych dan robic rano, i potem jak one sie nadaja do jedzenia, chyba ze robimy schabowe i odgrzewamy czy cos. ziemniakó chyba sie rano nie ugotuje, chyba ze mieso przyprawic i wstawic do lodówki zeby sie pzregryzło, i potem do piekarnika. surówka tez na biezaco sie robi chyba. wiec ja nie wiem. ja rano robie zupe dla zuzy, na 2-3 dni, i wtedy robie z nia, jak Iga spi, anjczesciej...

i gdzie ejst ta nieporadnosc?? ze nie zrobie wymyslnego obiadu?? moze nie mam smykałki do gotowania np. nie kazdy jest super kucharzem 🙂
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ewcia napisał(a):

inaczej jest na wsi, inaczej w miescie, w sumie na wsi mozna dziecko wypuscic i jak jest ogrodzone to moze sobie latac, tylko tez ile jest wypadków na wsi,a dziecku tez w 100% nie mozna ufac, jest nieprzwidywalny, nie wiesz co mzoe strzelic do głowy, mozna tłumaczyc, jak psizesz, a tu chwilka nieuwagi i mzoe byc tragedia jakas, nie powiesz ze nie... i co wtedy powiesz?? ze nie dopilnwoałas dziecka, wlazł pod ciagnik czy cos, bo musiałas obiad gotowac, i sobie to wybaczysz?? ze cos sie stało?? wiem nie warto sie zamartwiac o byle co i myslec ze cos sie a nóz widelec stanie, ale ja wiem ze nie mogłabym zuzy tak se puscic bo jej takie pomysły do łba uderzaja ze szok. za mały dzieciak jak dla mnie... moze tez sie troche nauczy w pzredszkolu. tak wiec nie ma porównania miedzy wsia a miastem, wszedzie ejst niebezpieczenstwo. u nas ulice, samochody, nawet pod sama klatka i dziecko samo nie powinno chodzic, wiec jak na spacer to tylkoz rodzicami. a jak jest ze mna w domku to albo bawi sie sama, albo jej sie organizuje czas, bawimy sie razem, w miare mozliwosci, a ja czseto amm wyrzuty sumienia ze nie mam dla niej tyle czasu ile moze tzreba by było miec, jzu ten czas sie dzieli miedzy je obie i powinien jeszcze dla meza byc pzreciez.
co do dnia to ja tez nie jestem za tym zeby wstawac codzien pzred 6. Ty wstajesz, bo co?? spac nie mozesz czy czemu?? Moze jak bartek sie kłądzie spac wczesniej, czy po dobranocce czy pózniej to i wstaje wczesniej. u nas zuzia sie kładzie pózno, ejst do pózna na podwórku bo u nas raczej sie po południu, wieczorkiem wychodzi rodzinnnie, zuza z tata na rower, ja z iga w wózku , czy na plac, i u nas kąpanie jest ok 20-21, i potem bajka czytana, opowiadana, ogladana i zanim zasnie to jest czasami 22. i spi tak do 7-8, niedawno tez jej sie do 9 zdarzyło, ale to było ostatnie 1-2 tygodnie, nie wiem czemu. ja wyznaje zasade ze dziecko spi, jak chce spac, jak potzrebuje, nie budze zuzi. bedzie sie musiała pzrestawic jak pójdzie do pzredszkola na troche inny tryb, bedzie wstawac ok 6:30 i wtedy juz o 12 bedzie spałą w pzredszkolu a teraz jakw stanie pózniej to idzie pózniej w dzien. potzrebuje tej drzemki, bo potem ok 17 jest nie do wytrzymania, płacze o wszytsko ze zmeczenia, nei chce zjesc obiadu ani bawic sie, ani posprztac po zabawie, kąpac sie, umyc głowy , o wszytsko płacz,w iec wnioskuje ze potrzebuje snu w dzien bo ejst wtedy wypoczeta i jest zupełnie innym dzieckiem. dlatego spi. ale jak nie chce spac, usypia sie ale jej sie nie uda to tak jak pisałam, NIE PRZYMUSZAM, wtedy nie spi. zapomniałam co jeszcze....

Ja jebie, uderz w stół.
Ewcia, kobito, spokojnie.
Mówiłam,że jesteś przewrażliwiona ma punkcie dzieci, ale teraz pokazujesz,że na swoim punkcie tez.
Nie jestes za tym, by wstawać przed szóstą, jesteś za tym, by latać krok w krok za dzieckiem, nie jesteś za przymuszaniem, etc, etc.
Tylko powiedz mi jak zamierzasz nauczyć Zuzę samodzielności, pójdziesz do pracy, a ona znowu zacznie lać w majtki i bedziesz ją dopingować, że to wina łóżkosikaczy? Luzik.
Każdy wychowuje dzieci inaczej. U mnie nie ma takiego systemu, że coś kosztem czegoś, może dla Ciebie to jest kolejna sprawa nie do ogarnięcia, ale naprawdę nie zostawiam wszystkiego samego sobie i nie sterczę przy garach Bóg wie ile czasu...
Nie jestem z tych, co to się starają wszystkim naokoło dogodzić, bo jakos mnie nikt za bardzo dogadzać nie chce.
Ja wstaję, bo lubię wcześnie wstawać, nawet jesli dzieciaki śpią, ale tego się nauczyłam mając ich dwoje. Jak miałam tylko Bartka, spaliśmy nieraz do późna. mogę spać dłużej, ale jakoś wolę mieć popołudniowy luz, zamiast napiętego grafiku od początku do końca dnia i nie widzę nic w tym złego.
nie chce mi sie wgłębiać w temat i dalej go drążyć, bo my się ewcia totalnie nie rozumiemy i to chyba nie od dziś 🙃 😁
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
lady_m4ryjane napisał(a):

"Czeba" se radzić 😉 Dla mnie takie problemy jak kupienie jagód to po prostu nie istnieją i tyle. Miałam problem z zakupami to se wynalazłam Almę i Piotra i Pawła co to dowożą do domu ha! A ile osób nawet nie wie o takiej opcji. Naprawdę w Łodzi dużo ludzi nie korzysta.
Mój tata to jest z takich marudników. Np. gada ile to czasu potrzebuje na płacenie rachunków, ale jak mu mówię by płacić przelewem przez internet to nieeeee, bo on woli tradycyjnie.


sprawdzałąm u nas w miescie i nie znalazłam zakupow spozywczych pzrez net, bo sama myslałam o tym, dobre rozwiazanie 🙂
a rachunki , mimo ze jestem nieporadna, opłacam przez neta, i nie dosc ze sobie to i tesciowej 🙂 hehe
ale mój tata tez chciał tradycyjne, a go pzrekonałam i ma internetowe konto i sam opłaca.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

spacer a Iga spi?? bo moze Ty jak w domku to masz wózek przy łózeczku i mozesz delikatnie pzrełozyc. my mieszkamy w bloku, ja zeby wózka nie nosic mam wózek w garazu pod blokiem wiec nie wchodzi w gre zadne pzrełozenie szybkie do wózka i wio. a poza tym moja spi w dzien bardzo mało, zawsse na brzuchu wiec ona w spacerówce na brzuchu spac nie bedzie. jak spi w dzien godzine i dwie to widocznie tego potzrebuje i ja jej pozwalam sie w spokoju wyspac. w wózku nie spałą nigdy, odkad sie urodziła, w gondoli jeszcze moze jej sie z raz - dwa udało. a tearz jest spacerówka, w której sie siedzi w pasach, i ona wtedy obserwuje a nie spi. wiec ja daje sie wyspac dziecku ajk jest zmeczone, zazwyczaj w dzien a potem ide z wypoczetym dzieckiem i dziecko siedzi gzrecznie i obserwuje co jest do patzrenia. u mnie taka zasada... wiec jak chce spac to spi, a nie ze np mi zabrakło ziemniakó to spiace dziecko wyciagam, znosze z 1 pietra do garazu, sadzam w wózku, lece do sklepu, kupuje ziemniaki i do garazu, wyjmuje z wózka i do domku. i gdzie tu sens.... chciałabym miec dom, wsadzic w wózek, na taras wystawic i spacer jest a juz wam pisałam ze u mnie balkon nawet jest od ruchliwej ulicy,w iec mozna sie spierac... my wcyhodzimy na spacer wieczorkami , po obiedzie... razem i mamy rodzinny spacer i czas dla dzieci i dla siebie poniekąd.
a miałam jeszcze was zapytac, jak wy obaidy robicie o 10?? o której sie u was obiad jje?? bo my jjemy ok 16-17, i ja se nie wyobrazam niektórych dan robic rano, i potem jak one sie nadaja do jedzenia, chyba ze robimy schabowe i odgrzewamy czy cos. ziemniakó chyba sie rano nie ugotuje, chyba ze mieso przyprawic i wstawic do lodówki zeby sie pzregryzło, i potem do piekarnika. surówka tez na biezaco sie robi chyba. wiec ja nie wiem. ja rano robie zupe dla zuzy, na 2-3 dni, i wtedy robie z nia, jak Iga spi, anjczesciej...

i gdzie ejst ta nieporadnosc?? ze nie zrobie wymyslnego obiadu?? moze nie mam smykałki do gotowania np. nie kazdy jest super kucharzem

Wszędzie. Wszędzie w tym, co wyżej napisałaś. Nie mam wózka przy łóżeczku.
U Ciebie nawet zrobienie zupy i surówki jest nie do przeskoczenia? Kobito...
teraz to się zgrywam, ale dlatego,ze tak jak mówiłam, uderz w stół, no uderz w stół, a nożyce same sie odezwą 😁
a rachunki , mimo ze jestem nieporadna, opłacam przez neta

🙃

Napisałam "nieporadna", ale napisąlam też obok, że nie mogę znaleźć innego okreslenia na swoje odczucia, które mam po czytaniu niektórych Twoich postów.

Nie każda jest stworzona do bycia kurą domową, moze Twoim środowiskiem jest urząd, moim póki co dom, bo innego środowiska nie poznałam, może też kiedyś w piórka obrosnę i będę biadolić jak to ciężko poradzić sobie z dwojką dzieci i domem 🙃
Na razie jestem kurą domową i lubię nią być, ba, jestem z tego dumna, bo w tych czasach to jest szok, co się dzieje 😁
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
astraaa napisał(a):
tylko np niedawno była rozmowa w której sie Astra zrozumiałysmy chyba, pamietam ze gadałysmy ze se w domku nie radzimy, ja miałam jakiegos doła wtedy,a ty przytaknełas ze sama nie jestem, a teraz wychodzi ze ja jaestem ciapa,a ty zorganizowana, wstaje o 6 i sobie ze wszystkim radzisz supes, i z dziecmi i z obiadami i z pragnieniami męza i jeszcze masz czas dla siebie 1/3 dnia chyba pisałąs. dobra tyle na ten post, zaraz podczytam i odniose sie do posta Astry, bo tam było ciekawie...

Ewcia...bo zdarzaja mi się gorsze dni, kiedy zwyczajnie nie ogarniam, od czasu do czasu każdy ma gorszy dzień i składa się na to wiele czynników.
Z pragnieniami męża to sobie akurat nie radzę 😎 ale juz postanowiłam poprawę, byl seks rano, będzie i wieczorem, a co 😜
Ewcia dopatrujesz się burzy tam, gdzie jej nie ma...taki urok for internetowych, że ciężko wylapać ton wypowiedzi, ale juz pisałam,że ja nie jestem tu by sie kłócić. Gadamy o wszystkim to gadajmy i bez spiny. Weź na chłodno poczytaj swoje posty to moze załapiesz o czym ja piszę. a zresztą koniec tematu, bo nie lubię burz 😜


nio ja przeciez Wam nie marudze i nie smęce chyba cały czas. tez wtedy miałam gorszy dzien,z e czułam ze mi sie zwaliło na głowe i sobie nie radze... ale jest ok.
"burza" to tak w przenosni, ja tez sie nie chce kłócic, ale WY zaraz ze ja nieporadna, ostrozna, chucham dmucham, och... przykro troche, bo tez bez forum i bez was zyc nie moge. ale jakw łącze komp i chce np byc z wami, wiecej sie odzywam to zaraz ktos ma tzw. wkurwa na mnie i ju..... hehe
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ewcia napisał(a):
chce np byc z wami, wiecej sie odzywam to zaraz ktos ma tzw. wkurwa na mnie i ju..... hehe

Ale to są Twoje odczucia Ewcia. Kwestia odbioru.
tym razem mimo,ze próbowałam ostydzić sytuację, podkurwiłaś mnie z lekka tym całym biadoleniem i naprawdę, temat uważam za wyczerpany - więcej się odnośnie tego nie odezwę.

Idę wyjąć faszerowaną sarnę w jabłkach z pieca i wskoczyć w nową bieliznę, bo mąż za minutę będzie w domu. Ale najpierw jeszcze wykąpie dzieci, nakarmię je, położę spać, aha i zmyję podłogę, żeby jutro ją tylko poprawić 🙃

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
astraaa napisał(a):
ewcia napisał(a):


Ja jebie, uderz w stół.
Ewcia, kobito, spokojnie.
Mówiłam,że jesteś przewrażliwiona ma punkcie dzieci, ale teraz pokazujesz,że na swoim punkcie tez.
Nie jestes za tym, by wstawać przed szóstą, jesteś za tym, by latać krok w krok za dzieckiem, nie jesteś za przymuszaniem, etc, etc.
Tylko powiedz mi jak zamierzasz nauczyć Zuzę samodzielności, pójdziesz do pracy, a ona znowu zacznie lać w majtki i bedziesz ją dopingować, że to wina łóżkosikaczy? Luzik.
Każdy wychowuje dzieci inaczej. U mnie nie ma takiego systemu, że coś kosztem czegoś, może dla Ciebie to jest kolejna sprawa nie do ogarnięcia, ale naprawdę nie zostawiam wszystkiego samego sobie i nie sterczę przy garach Bóg wie ile czasu...
Nie jestem z tych, co to się starają wszystkim naokoło dogodzić, bo jakos mnie nikt za bardzo dogadzać nie chce.
Ja wstaję, bo lubię wcześnie wstawać, nawet jesli dzieciaki śpią, ale tego się nauczyłam mając ich dwoje. Jak miałam tylko Bartka, spaliśmy nieraz do późna. mogę spać dłużej, ale jakoś wolę mieć popołudniowy luz, zamiast napiętego grafiku od początku do końca dnia i nie widzę nic w tym złego.
nie chce mi sie wgłębiać w temat i dalej go drążyć, bo my się ewcia totalnie nie rozumiemy i to chyba nie od dziś 🙃 😁


kto sie tu denerwuje. Ty piszesz ze wstajesz o 6. a ja np ze nie wstaje, i ze dzieciom daje pospac jak chca. i ze moze inny tryb zycia maja dzieci nasze, moze bartus wczesniej wstaje i dlatego tez Ty jestes wczesniej na nogach. ja napisałam ze u mnie odwrotnie a nie ze kogos krytykuje pzreciez... i nie jestem pzrewrazliwiona na pukncie dzieci i swoim. kazdy swoje dzieci inaczej wychowuje i inne ma zdanie na rózny temat, ja bron boze twoich nie krytykuje...a o co chodzi z samodzielnoscia zuzy?? bo tego nie kumam??
ona jest bardzo samodzielna, akzdy mói ze se da rade pzredszkolu, sama sie ubiera, rozbiera, myje, jje, załatwia, nikogo nie woła, i ja jej nie ciagam i nie popycham do wsyztskiego. ze ma problem z sikaniem podczas spania,moze tego nie kontroluje, to nie jest nasz problem tylko. moze tak ejst w psychice. pisałam wam ze jest coraz lepiej a teraz mi mówisz ze jak wróce do pracy to zacznie lac znów, a my bedziemy gadac ze to wina łózkosikaczy?? tego nie rozumiem. o co chodzi, ze jak nazywamy ze to dopadli łózkosikacze to strasznie źle?? robie jej tym krzywde?? tak było na poczatku, teraz nie mówimy do niej tak wcae bo rzadko sie zdarza siku zrobic., w dzien juz wcale nie sika, wytrzymuje... wiec o co kaman??
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
Ewcia dajże już spokój i się wyluzuj 🙂
Jesteś taką troszkę malkontentką 🙂 ja poniekąd też, z resztą każdy lubi sobie czasami ponarzekać, zwłaszcza my kobiety 🙂 ale musisz więcej optymizmu wykazywać, dzieci pewnie też czują Twoje podirytowanie w ciągu dnia i może dlatego tak się też zachowują nerwowo...
Nie wiem, nie chcę nic pisać bo jeszcze mi się oberwie 🙃 ale trochę więcej życia znajdź w sobie, jesteś młoda, spełniasz się zawodowo, masz dwie śluczne córeczki, kochającego męża. Czego chcieć więcej.
Ja też narzekam tu na forum, ale wolę ponarzekać Wam niż Michałowi. Mój kręgosłup to rupieć, ale jak słyszę śmiech mojego dziecka i jej dwa piękne ząbki to mi wszystko przechodzi po to by za chwilę wrócić 🤪
Kurwa mać szkoda życia na zadręczanie się obiadami 🙂
Ja mam od niedawna w tyłku gotowanie i zastanawianie się co dzisiaj ugotować.
Będzie mi się chciało ugotuję, nie będzie mi się chciało, coś się zamówi i tyle.
Wiadomo, że jak mała będzie starsza to będę gotowała codziennie, ale teraz się tym nie przejmuję.
Lubię gotować nie powiem, ale ból skutecznie odbiera mi chcęci na stanie przy garach.
Odkąd dokucza mi kręgosłup robię szybkie dania. Dzisiaj były karbowane frytki z piekarnika z sałatą i filety z piersi zawijane z serem i szynką. Zajęło mi to dosłownie 15 minut. Można? Można! Mała. W tym czasie jęczała, ale olałam to, przyszedł tatuś i ją zabawiał .
Zaschło mi w gardle od tego pisania. Idę zjeść kawałek sernika 🙂
Nara!!
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
astraaa napisał(a):
spacer a Iga spi?? bo moze Ty jak w domku to masz wózek przy łózeczku i mozesz delikatnie pzrełozyc. my mieszkamy w bloku, ja zeby wózka nie nosic mam wózek w garazu pod blokiem wiec nie wchodzi w gre zadne pzrełozenie szybkie do wózka i wio. a poza tym moja spi w dzien bardzo mało, zawsse na brzuchu wiec ona w spacerówce na brzuchu spac nie bedzie. jak spi w dzien godzine i dwie to widocznie tego potzrebuje i ja jej pozwalam sie w spokoju wyspac. w wózku nie spałą nigdy, odkad sie urodziła, w gondoli jeszcze moze jej sie z raz - dwa udało. a tearz jest spacerówka, w której sie siedzi w pasach, i ona wtedy obserwuje a nie spi. wiec ja daje sie wyspac dziecku ajk jest zmeczone, zazwyczaj w dzien a potem ide z wypoczetym dzieckiem i dziecko siedzi gzrecznie i obserwuje co jest do patzrenia. u mnie taka zasada... wiec jak chce spac to spi, a nie ze np mi zabrakło ziemniakó to spiace dziecko wyciagam, znosze z 1 pietra do garazu, sadzam w wózku, lece do sklepu, kupuje ziemniaki i do garazu, wyjmuje z wózka i do domku. i gdzie tu sens.... chciałabym miec dom, wsadzic w wózek, na taras wystawic i spacer jest a juz wam pisałam ze u mnie balkon nawet jest od ruchliwej ulicy,w iec mozna sie spierac... my wcyhodzimy na spacer wieczorkami , po obiedzie... razem i mamy rodzinny spacer i czas dla dzieci i dla siebie poniekąd.
a miałam jeszcze was zapytac, jak wy obaidy robicie o 10?? o której sie u was obiad jje?? bo my jjemy ok 16-17, i ja se nie wyobrazam niektórych dan robic rano, i potem jak one sie nadaja do jedzenia, chyba ze robimy schabowe i odgrzewamy czy cos. ziemniakó chyba sie rano nie ugotuje, chyba ze mieso przyprawic i wstawic do lodówki zeby sie pzregryzło, i potem do piekarnika. surówka tez na biezaco sie robi chyba. wiec ja nie wiem. ja rano robie zupe dla zuzy, na 2-3 dni, i wtedy robie z nia, jak Iga spi, anjczesciej...

i gdzie ejst ta nieporadnosc?? ze nie zrobie wymyslnego obiadu?? moze nie mam smykałki do gotowania np. nie kazdy jest super kucharzem

Wszędzie. Wszędzie w tym, co wyżej napisałaś. Nie mam wózka przy łóżeczku.
U Ciebie nawet zrobienie zupy i surówki jest nie do przeskoczenia? Kobito...
teraz to się zgrywam, ale dlatego,ze tak jak mówiłam, uderz w stół, no uderz w stół, a nożyce same sie odezwą 😁
a rachunki , mimo ze jestem nieporadna, opłacam przez neta

🙃

Napisałam "nieporadna", ale napisąlam też obok, że nie mogę znaleźć innego okreslenia na swoje odczucia, które mam po czytaniu niektórych Twoich postów.

Nie każda jest stworzona do bycia kurą domową, moze Twoim środowiskiem jest urząd, moim póki co dom, bo innego środowiska nie poznałam, może też kiedyś w piórka obrosnę i będę biadolić jak to ciężko poradzić sobie z dwojką dzieci i domem 🙃
Na razie jestem kurą domową i lubię nią być, ba, jestem z tego dumna, bo w tych czasach to jest szok, co się dzieje 😁


biadole ze mi ciezko z dwójka dzieci?? najlepiej to w ogole nic nie mówic, bo niby mamy sobie tu mówic wszytsko co dolega, a własnie wystarczy ze raz czy dwa za duzo sie odezwe i zaraz wszytsko jest mi wypomniane...

co do wózka to piszesz zeby jak spi delikatnie pzrełozyc, jak wózek stoi w garazu pod blokiem..., to nie wchodzi w gre...
a zupe robie i surówke tez ale mizerie robie pzred jedzeniem samym o tym pisałam...

moze inaczej jest w dommu i inaczej w bloku i o tym pisze ze to nie ejst wystawienie igi na taras czy pzred dom wypchniecie wózka. tylko ja ja na rekach znosze do garazu wiec nie jest mozliwe zeby spałą w wózku. i to chyba Ty Astra mnie nie mzoesz zrozumiec, a mówisz ze ja nie kumam i z niczym se nie radze i w ogole... podam przykład jakis i źle...
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
astraaa napisał(a):
ewcia napisał(a):
chce np byc z wami, wiecej sie odzywam to zaraz ktos ma tzw. wkurwa na mnie i ju..... hehe

Ale to są Twoje odczucia Ewcia. Kwestia odbioru.
tym razem mimo,ze próbowałam ostydzić sytuację, podkurwiłaś mnie z lekka tym całym biadoleniem i naprawdę, temat uważam za wyczerpany - więcej się odnośnie tego nie odezwę.

Idę wyjąć faszerowaną sarnę w jabłkach z pieca i wskoczyć w nową bieliznę, bo mąż za minutę będzie w domu. Ale najpierw jeszcze wykąpie dzieci, nakarmię je, położę spać, aha i zmyję podłogę, żeby jutro ją tylko poprawić 🙃



a to na podkurwienie mnie, rozumiem??

ide kąpac dzieciaki i tez chyab ze złosci bede sie bzykac z mezem, dla odreagowania, bo utopic na basenie mi sie nie udało, hehe
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
Hahahaha Ewcia rżnij się ile WLEZIE!!! 🙂 🤪
I już się nie denerwuj bo zmarszczek dostaniesz!
Astra sarna? Bleeee. Do ryja bym tego nie włożyła 🙂 a podłoga? A podłoga została dzisiaj wyczyszczona przez mojego przyszłego męża.
Bierzemy ślub 🙂 ale nie wiem jeszcze kiedy haahahaha na razie temat został poruszony, że trzeba końcu się pobrać. W końcu tylko ja i Obdarzona, a i jeszcze Fiku ślubu nie mamy!
Ale to cywilny, tylko rodzice i świadkowie. Nie chce mi się gości spraszać i kasę za jch obiad płacić. Nie teraz! Za kilka lat może hihihi 🤪
Ey pisałam sms do Meti ale nie odpowiada, mam nadzieję, że tam u Niej wszystko w porządku. Trochę się martwię 😞
Dziecko śpi od 20 minut razem z tatusiem 🙂
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hahaha Kaśka aż Ci przyklasnęłam 😉
Burza na całego. Fakt obiad, sprzątanie czy zakupy to nie są żadne problemy życiowe, więc ja Twoje wypowiedzi Ewcia odbieram tak jak Astra. Nie zaczynam robić obiadu o 10, a jem go o 14-15, a jak mam inne plany to i o 17, a jak mam lenia to idziemy do chińczyka 😜 Wiadomo póki dziecko nie je to co my to nie muszę się tak ściśle godzin trzymać. Na co dzień gotuję potrawy, których przygotowanie zajmuje maks godzinę, a jak coś jest dłuższego to sobie wieczorem poniekąd przygotuję (czasem to jest nawet konieczne, np. jakaś marynata). Gdy chodziłam do pracy gotowałam nie raz o 17 i na 18 obiad był. Zasada jest taka, że zwykle robię coś na kilka posiłków i mrożę. Nie będę codziennie stać w garach, choć lubię kuchmarzyć. A gdybym nie lubiła gotować i tak wiele by mnie to kosztowało to bym tego nie robiła tak jak nie prasuję np. Poszukałabym innego rozwiązania, choć sądzę, że dla dziecka moje preferencje by się zmieniły, tak jak teraz jeśli prasuję to tylko jej rzeczy (nie wszystkie oczywiście). I jak jestem na macierzyńskim wstaję z wyra 8-9, a co jeszcze się nawstaję o 6, a nawet wcześniej jak zacznę pracę.
Już nie będę bardziej ognia podsycać, ale serio Ewcia nie przyjmuj wszystkiego w życiu tak bardzo na poważnie i nie przejmuj się tak każdą byle pierdołą. Będzie Ci po prostu lżej.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

kasia_sztuk napisał(a):
astraaa napisał(a):
Mój juz zaprawiony w boju hehe 😁 wszystko znajdzie 😁

Astra to tak jak mój. Z resztą ja mu czasem nie muszę mówić co ma kupić. Otwiera lodówkę, zagląda do chlebaka i jedzie kupuje 🙂 jeszcze jakąś chemię do domu kupuje bo z reguły tylko on tego używa 😉 ja mało co sprzątam, jeszcze tymbardziej teraz z moim kręgosłupem przez którego ruszać się nie mogę :/ ja gotuję i zajmuję się dzieckiem(a nasze dziecko wymaga opieki non stop) mało śpi, dużo miauczy ale już się przyzwyczaiłam i też się nauczyłam nie reagować na każde jej kwęknięcie. Dzisiaj wszytko robię na siedząco, nawet obiad. Musiałam iść do Lidla. Mam może z 200 metrów a szłam w jedną i drugą stronę godzinę plus 15 minut zakupy 😮 myślałam, że nie dojdę. Masakra, boli mnie strasznie miednica i spojenie łonowe, mam wrażenie jakby coś tam się przemieszczało jak chodzę 😞 idę frytki do piekarnika wstawić.


A mój ostatnio miał napisane na liście zakupów makaron niteczki do zupy i kupił co? Makaron spaghetti 🙃 Także Alma uratowała mi życie 😉 A mój jest jaki jest przez teściową o! Nigdy nic w domu nie musiał robić. Dzień wrzucania na teściową 😉
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
lady_m4ryjane napisał(a):
kasia_sztuk napisał(a):
astraaa napisał(a):
Mój juz zaprawiony w boju hehe 😁 wszystko znajdzie 😁

Astra to tak jak mój. Z resztą ja mu czasem nie muszę mówić co ma kupić. Otwiera lodówkę, zagląda do chlebaka i jedzie kupuje 🙂 jeszcze jakąś chemię do domu kupuje bo z reguły tylko on tego używa 😉 ja mało co sprzątam, jeszcze tymbardziej teraz z moim kręgosłupem przez którego ruszać się nie mogę :/ ja gotuję i zajmuję się dzieckiem(a nasze dziecko wymaga opieki non stop) mało śpi, dużo miauczy ale już się przyzwyczaiłam i też się nauczyłam nie reagować na każde jej kwęknięcie. Dzisiaj wszytko robię na siedząco, nawet obiad. Musiałam iść do Lidla. Mam może z 200 metrów a szłam w jedną i drugą stronę godzinę plus 15 minut zakupy 😮 myślałam, że nie dojdę. Masakra, boli mnie strasznie miednica i spojenie łonowe, mam wrażenie jakby coś tam się przemieszczało jak chodzę 😞 idę frytki do piekarnika wstawić.


A mój ostatnio miał napisane na liście zakupów makaron niteczki do zupy i kupił co? Makaron spaghetti 🙃 Także Alma uratowała mi życie 😉 A mój jest jaki jest przez teściową o! Nigdy nic w domu nie musiał robić. Dzień wrzucania na teściową 😉

A mój kurde nie wiem skąd się tak nauczył 🙃 może dlatego, że przez kilka lat był kawalerem i musiał się nauczyć samodzielności. To pewnie stąd.
U mnie kurde nici z seksu, przez ten cholerny kręgosłup, może i by coś było ale ja nie lubię monotonii w seksie i lubię poeksperymentować, a nie leżeć jak kłoda w jednej pozycji 🙃 a poza tym Michu coś przybity chodzi i nie w głowie mu igraszki. Więc mam z głowy 🙂
Ej Lady ile dałaś tego sera do sernika? 700g? Bo ja dałam troszkę więcej i wyszło takie hmmm jakby gęste i klejące, ale i tak jest mega pyszne 🙂 a ten spód o jaaaaaaacie wypasik 🙂
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No 700 ale tak na oko 😉 Nie odmierzałam tylko zostawiłam trochę w kubełku. Ale też wyszło dość gęste.
A mój sam nigdy nie mieszkał. Najpierw z matką, a potem ze mną ech. Ale szkolę go, szkolę. Na początku to nawet z takimi normalnymi, niewyszukanymi zakupami miał trochę problem. Jakiś postęp jest 😎
A co do seksu to fakt nie poszalejesz. Może jakiś koci grzbiet rób w trakcie, będzie zdrowo dla kręgosłupa 🙃
No widać ząbki 😁 To dopiero kasownik.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
och dziewczyny dziewczyny, nie wiem czemu wy mnie tak odbieracie. ja sie dzis zapytałam o to jedzenie dla zuzy, zeby od was podpatrzec ewentualnie co bym mogła jej jeszcze dac zeby jej urozmaicic czy cos, a tu zaraz o jedzeniu i Lady na koncu pisze ze obiad,sprztanie czy zakupy to jakis zyciowy problem. nikt tego nie poiedział i dla mnie bynajmniej nie ejst to problemem, a wy rozumiem tak myslicie, ze jestem jakas zyciowa niedorajda 🙂 hehe
i zaraz sie nakreca jakas durna rozmowa z jednego pytania, i wytykanie róznych rzeczy... i dalej nie kumam o co chodzi z zuzi samodzilnoscia (kazdy kto zna moje dziecko wie, ze jest bardzo samodzielna i kazdy sie dziwi) i atakiem łózkosikaczy, ze jej robie krzywde tak nazywajac czy co... naprawde... takie chyba ogolne niezrozumienie...
i wsyztskich wszyscy rozumieja tylko ze mna sie nie idzie dogadac najwidoczniej. bo ja jak sie dow as odezwe raz w ciagu dnia to jest ok, olejecie wpis, albo cos napiszecie pokrótce, a jak napisze wiecej i jestem cały dzien to zaraz cos nie halo... i wcale nie jestem jakas mega powazna itd. moze nie mam za wiele czasu zeby wsyztsko opisywac nie wiem jak w ciagu dnia, i wychodzi ze sie odezwe, zdam relacje i znikam...

Maniutek super ząbki, a jak pokazuje slicznie, moja nie da tak sobie do gębki zajrzec 🙂
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
lady_m4ryjane napisał(a):
No 700 ale tak na oko 😉 Nie odmierzałam tylko zostawiłam trochę w kubełku. Ale też wyszło dość gęste.
A mój sam nigdy nie mieszkał. Najpierw z matką, a potem ze mną ech. Ale szkolę go, szkolę. Na początku to nawet z takimi normalnymi, niewyszukanymi zakupami miał trochę problem. Jakiś postęp jest 😎
A co do seksu to fakt nie poszalejesz. Może jakiś koci grzbiet rób w trakcie, będzie zdrowo dla kręgosłupa 🙃
No widać ząbki 😁 To dopiero kasownik.

Koci grzbiet to nie jest głupie 🙃 od tyłu też jest miłoooo 🙂 ale i tak jakoś mi się nie chce 🙂 mooooooooże jak czopek przeciwbólowy zadziała 🙂
Na drugi raz dam troszeczkę mniej tego serka, pewnie będzie lepsze, ale spód tego ciasta wygrywa wszystko, jest tak pyszny, że mogłabym sam spód jeść 😁
Ja na szczęście mojego gada szkolić nie muszę, czasami to on mnie szkoli 😮 🤪 😜
Oglądam 'Jak pozbyć się cellulitu" i jest tak debilny ten film, że wyłączam go w pizdu.
Idę zjeść 4-ty kawałek sernika i zagryzę bułką i popije już 3 butelką wody dzisiaj 🙂 Michał mi kupił 4 zgrzewki wody, pochłaniam takie ilości H2O, że chodzę i sikam non stop ale w ogóle zmęczona nie jestem, czyżby dzięki wodzie?!
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
ewcia napisał(a):
och dziewczyny dziewczyny, nie wiem czemu wy mnie tak odbieracie. ja sie dzis zapytałam o to jedzenie dla zuzy, zeby od was podpatrzec ewentualnie co bym mogła jej jeszcze dac zeby jej urozmaicic czy cos, a tu zaraz o jedzeniu i Lady na koncu pisze ze obiad,sprztanie czy zakupy to jakis zyciowy problem. nikt tego nie poiedział i dla mnie bynajmniej nie ejst to problemem, a wy rozumiem tak myslicie, ze jestem jakas zyciowa niedorajda 🙂 hehe
i zaraz sie nakreca jakas durna rozmowa z jednego pytania, i wytykanie róznych rzeczy... i dalej nie kumam o co chodzi z zuzi samodzilnoscia (kazdy kto zna moje dziecko wie, ze jest bardzo samodzielna i kazdy sie dziwi) i atakiem łózkosikaczy, ze jej robie krzywde tak nazywajac czy co... naprawde... takie chyba ogolne niezrozumienie...
i wsyztskich wszyscy rozumieja tylko ze mna sie nie idzie dogadac najwidoczniej. bo ja jak sie dow as odezwe raz w ciagu dnia to jest ok, olejecie wpis, albo cos napiszecie pokrótce, a jak napisze wiecej i jestem cały dzien to zaraz cos nie halo... i wcale nie jestem jakas mega powazna itd. moze nie mam za wiele czasu zeby wsyztsko opisywac nie wiem jak w ciagu dnia, i wychodzi ze sie odezwe, zdam relacje i znikam...

Maniutek super ząbki, a jak pokazuje slicznie, moja nie da tak sobie do gębki zajrzec 🙂

Ewcia ona nie chciała pokazać, ale zaczęłam ją rozśmieszać i gilgotać a rękę trzymałam w pogotowiu żeby dzioba otworzyć no i się jakoś udało 🙂
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mamusie
kasia_sztuk napisał(a):
Ewcia, lady napisała, że "to nie są życiowe problemy".
Bzykałaś się już? Wybzykaj się też za mnie 🙂)))


nio to nie sa zyciowe problemy wiec odbiera mnie tak jak Astra. wiec ja to rozumiem ze wy myslicie ze dla mnie to sa problemy, bo astra sie ze mna dogadac nie moze.
dopiero Iguska sie usypia, i zuzia poszła do pokoju spac, wiec jeszcze nie, ale postaram sie za nas dwie, hehe
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...